Nissiros, czyli jak znaleźć się blisko wnętrza Ziemi

Z ręką na sercu mogę przyznać, że urlop na greckiej wyspie Kos był jednym z bardziej intensywnych ale niezwykle udanym. Po wycieczce objazdowej po wyspie oraz zwiedzaniu i zakupach w Bodrum czekała nas wyprawa na kolejną niezwykłą wyspę jaką jest Nissiros. Dlaczego niezwykłą? Po pierwsze dlatego, że to wyspa wulkaniczna z nadal czynnym wulkanem, a po drugie dlatego, że do samego wulkanu i krateru można wejść. Wycieczkę na Nissiros rozpoczęliśmy w nadmorskiej miejscowości Kardamonie. Jest to jedno z większych miast na Kos z piękną piaszczystą plażą, wieloma hotelami, kawiarniami, klubami i małym portem. Rejs na wyspę trwał około godziny. W jego czasie mijaliśmy wyspę, na której wydobywany jest naturalny pumeks, który wykorzystywany jest w kosmetyce.

Po przypłynięciu do portu rozpoczęliśmy zwiedzanie pierwszego niewielkiego miasteczka a zarazem stolicy wyspy czyli Mandraki. Jest to typowe greckie miasteczko. Wąskie uliczki, niebieskie okiennice, kwiaty w doniczkach stojące przy drzwiach.

Nad miastem wznosi się wzgórze, na którym znajduje się cerkiew z której rozpościera się piękny widok. W mieście wzdłuż głównej uliczki usytuowane jest kilka małych tawern, sklepiki, stragany i jedyna w mieście plaża.

Drugim punktem naszej wycieczki po Nissiros była maleńka wioska usytuowana na szczycie kaldery – Nikia. Nie byłoby w niej nic dziwnego i niesamowitego gdyby nie to, że mieszka w niej tylko 50 osób. Większość greków, którzy mieszkali tam wyemigrowała do USA w czasie II Wojny Światowej. Ich domami obecnie opiekują się pozostali mieszkańcy. Raz w roku w okresie od maja do sierpnia do Nikii przybywają ich właściciele, by potem znów wrócić do Stanów. W centrum wsi znajduje się cerkiew oraz dwie kawiarenki gdzie można wypić pyszną kawę po grecku. Wioska jest tak mała, że składa się z jednak głównej uliczki i kilku bocznych które spotykają się w jednym miejscu. Z jednej strony miasta  rozciąga się widok na morze, a z drugiej na olbrzymią i piękną kalderę wulkanu.

Wstęp na teren kaldery kosztuje około 3€. Dopiero kiedy stoi się tam widać ogrom tego wulkanu. Wzgórza kaldery porośnięte drzewami oliwnymi, maleńkie miasteczka na ich szczytach i oczywiście sam krater. Zejście do niego to ścieżka wśród pagórków i nierówności z kredy, która wygląda jak śnieg. Sam spacer po kraterze Stefanos to super doświadczenie. Unoszący się wszędzie zapach siarki, wykwity wielu minerałów na skałach oraz ciepło bijące od ziemi jest niesamowite. Zdecydowanie można stwierdzić, że jest się blisko wnętrza ziemi.

Spokojnie mogę powiedzieć, że z wszystkich miejsc które odwiedziliśmy to Nissiros zrobiło na mnie największe wrażenie. Jest to prawdziwa Grecja, która ma wspaniały klimat. Kolejnego dnia czekała na nas ostatnia wycieczka przed powrotem, a mianowicie rejs wokół trzech wysp – Kalymnos, Plati i Pserimos.

Written by

2 comments / Add your comment below

Dodaj komentarz