Bodrum – jachty, sok z granatów, herbata i przyprawy

Witam w Nowym Roku 🙂 Postanowiłam, że pierwszy post w tym 2018 roku będzie dotyczył moich wspomnień z ubiegłych wakacji na greckiej wyspie Kos. Dlaczego? Dlatego, że w pewien sposób były dla mnie wyjątkowe. Spędziłam je w pięknym miejscu i w towarzystwie wyjątkowych ludzi. Zwiedziłam wiele cudownych miejsc i co rzadko się u mnie zdarza – mam ogromną ochotę tam wrócić ! O samej wyspie i tym co możecie tam zobaczyć pisałam już poprzednio w TYM poście. Dzisiaj zapraszam na spacer po niesamowitym tureckim mieście jakim jest Bodrum.

Turkusowa woda, małe białe domki i gdzieniegdzie rozsiane po wzgórzach zielone trawy oraz dostojna, górująca nad taflą wody twierdza. Sok z granatów, herbata podawana w szklaneczce w kształcie tulipana, lokum i aromatyczne przyprawy. Tak w bardzo dużym skrócie można by opisać tureckie miasto jakim jest Bodrum.

Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy w porcie w stolicy wyspy Kos, która nosi tą samą nazwę. Rejs statkiem do portu w Bodrum trwał około 40 minut.

Pierwszym punktem naszej wyprawy było wzgórze ze starymi wiatrakami, z którego rozpościera się piękny widok na dwie zatoki okalające miasto. Jeśli chodzi o same wiatraki jest to miejsce spotkań tureckiej młodzieży oraz zakochanych par. Będąc tam przy okazji można spróbować świeżo tłoczonego soku z granatów (1€).

Po skosztowaniu soku i spacerze wzdłuż starych wiatraków udaliśmy się w miejsce, gdzie znajdują się pozostałości bramy miejskiej oraz teatru. Turcja pod tym względem jest niesamowita. Pozostałości starożytnych budowli wmieszane są w nowoczesną architekturę miasta, przy czym i jedne i drugie nie zabierają sobie nawzajem uroku.

Dla mnie jednak najbardziej ekscytującą częścią całej wycieczki był oczywiście czas wolny, który przeznaczyliśmy na bieganie i szperanie po lokalnych straganach. Tureckie pasaże mają to do siebie, że można na nich znaleźć wszystko – ubranie, biżuteria, zegarki, jedzenie, słodycze, kawy, herbaty, pamiątki, przyprawy itd. Mówi się, że charakter miejsca tworzą ludzie i to w przypadku Turków zdecydowanie się sprawdza. To jeden z nielicznych narodów, który jest tak pozytywnie nastawiony do innych, uczynny, wesoły i gadatliwy. Podczas spaceru musiałam oczywiście znaleźć sklep z przyprawami. Zaopatrzyłam się w mieszankę do kurczaka, wołowiny, ryb i sałatek. Jeśli będziecie w Turcji nie kupujcie przypraw w małych opakowaniach. Są nieopłacalne i przede wszystkim nie mają tyle aromatu co te kupowane na kilogramy. Poza tym w sklepie z takimi przyprawami można zaopatrzyć się w lokalne słodycze wśród których króluje chałwa (również na kilogramy) oraz lokum. Można powiedzieć, że jest to coś w rodzaju naszej galaretki o różnych smakach, obtoczona w cukrze pudrze i różnych bakaliach. Sklepy oferują również mieszanki herbat granulowanych i liściastych oraz kawy. Każdy znajdzie w nich coś dla siebie.

Przed powrotem na Kos zostało nam jeszcze trochę czasu więc postanowiliśmy pospacerować po porcie, który jest naprawdę majestatyczny. Powiewające flagi, ogromne żagle, drogie materiały robią niesamowite wrażenie. Małe knajpki, kawiarenki, bary szybkiej obsługi to również nieodzowny element tureckiego portu.

Naszą wycieczkę zakończyliśmy pyszną herbatą , zimnym piwem oraz tostem z serem i masłem.

Nieco zmęczeni ale bardzo zadowoleni wróciliśmy do hotelu i już nie mogliśmy się doczekać kolejnego dnia. Jeśli będziecie na Kos to zdecydowanie warto wybrać się do Bodrum i poczuć atmosferę tego tętniącego życiem miasta. Wiele lokalnych biur podróży oferuje taka wycieczkę, załatwiając przy tym wizę wjazdową do Turcji co jest duży plusem. Jeśli nie lubicie podróżowania z biurem podróży wybierzcie się tam na własną rękę. Ja mogę Wam zdecydowanie polecić to miejsce !

Written by

Dodaj komentarz