Święta Bożego Narodzenia z Remigiuszem Rączką

Święta Bożego Narodzenia oraz Wigilia to  wspaniały czas spędzony w rodzinnym gronie. Piękna i okazała choinka, wspólne wyjście na pasterkę, łamanie się opłatkiem, ale również smaczne, domowe i tradycyjne jedzenie tworzą tą niesamowitą atmosferę. Każdy region naszego kraju to inne potrawy czy smaki. A kiedy już o nich mowa to nie mogę nie wspomnieć o tych związanych ze Śląskiem.  Choć od urodzenia mieszkam w Zagłębiu, śląskie tradycje zwłaszcza w Święta nie są mi obce. Zupa rybna, siemieniotka czyli zupa z nasion konopi, kartofle, karp smażony, kapusta z grochem oraz słodkości w postaci makiełek czy moczki to tylko jedne z nielicznych potraw bez których Wigilia absolutnie nie może się odbyć. I właśnie o tym, co je się na Śląsku w ten szczególny dzień opowiadał Pan Remigiusz Rączka – prowadzący telewizyjny program „Rączka gotuje” –  podczas spotkania w Bibliotece Miejskiej w Dąbrowie Górniczej.

Gdybym stwierdziła, że tylko opowiadał byłaby to z mojej strony wielka gafa. Pomiędzy opowieścią o tradycyjnych potrawach, które przygotowuje dla swojej rodziny na Wigilię, przepisem na zapewne nieziemsko pysznego karpia w piwie, wspomnieniami ukochanej babci i czasów studenckich znalazł chwilę by ugotować i oczywiście poczęstować wszystkich dwiema wspaniałymi, regionalnymi potrawami. W menu znalazła się zupa z soku z kiszonej kapusty na wywarze z wędzonych kości, doprawiona liściem laurowym, zielem angielskim, czosnkiem i majerankiem. Do tego ziemniaczki, wcześniej ugotowane i przesmażone z cebulką i majerankiem oraz kleks gęstej śmietany. Zapach, który roznosił się po Sali był tak przyjemny, że od razu stałam się głodna. I jestem pewna, że nie tylko ja. Dzięki pomocy uczniów z dąbrowskiego Zespołu Szkół Ekonomicznych, którzy w błyskawicznym tempie rozdali talerze z zupą mogliśmy cieszyć się jej smakiem i delektować się nią.

Po tej pysznej zupie przyszedł czas na drugie równie smaczne danie jakim jest moczka, która podawana jest w formie deseru na Śląsku. Ta, którą przygotował dla nas Pan Remigiusz składała się z piernika, suszonych śliwek, suszonych moreli, orzechów włoskich oraz laskowych, czekolady, masła, a także kompotu z truskawek, czereśni i soku agrestowego. Gęsta, kremowa, słodka i z olbrzymią ilością bakalii zupa podawana jest na zimno, gdy stężeje. Jak sam wspomniał Pan Remigiusz zimna moczka i karp to najlepsze, co mnożna zjeść po powrocie do domu z pasterki.

Oba dania jadłam pierwszy raz i mogę z ręką na sercu stwierdzić, że były niesamowicie smaczne. Być może w przyszłym roku skuszę się na to by przemycić na mój wigilijny stół kolejne śląskie potrawy.  Jeżeli tak wygląda Wigilia na Śląsku jak przedstawił to Pan Remigiusz to zdecydowanie skradła ona moje serce.

Written by

Dodaj komentarz