Wyspa Hipokratesa, czyli co jak i gdzie

Kos to druga grecka wyspa, jaką miałam przyjemność odwiedzić i pierwsza, na której spędziłam dłuższy urlop. Kilka lat temu podczas wakacji w Grecji zwiedzałam jej kontynentalną część i najbardziej znane atrakcje jak Meteory, Ateny czy Saloniki. W tym roku zawędrowaliśmy, a raczej zalecieliśmy na Kos, czyli wyspę Hipokratesa.

Kos – informacje praktyczne, pogoda, nocleg

Wyspa Kos to jedna z dwunastu wysp archipelagu Dodekanezu, do którego należy m.in. wyspa Rodos. Jest niewielka – ma zaledwie 50km długości i 10km szerokości, a jej stolicą jest miasto Kos. Zamieszkuje ją około 26 000 osób, z czego zdecydowana większość bo ponad 97% to wyznawcy prawosławia, reszta to katolicy. Kos jest bardzo zróżnicowana geograficznie – południowa część wyspy oraz przylądek Kefalos to tereny gdzie góry witają się morzem, a fale rozbijają się o klify. Północna część to z kolei płaskie, nizinne tereny. I właśnie w tym tkwi cały jej urok. Sezon turystyczny trwa tam bardzo długo bo praktycznie do końca października. Wieczorami wszędzie słychać muzykę dochodzącą z tawern, miasta są oświetlone i tętni w nich życie.

Kiedy rezerwowaliśmy te wakacje w biurze podróży ( rezerwację robiliśmy w TUI – bardzo polecamy to biuro) pierwsze o co zapytaliśmy to pogoda. I tak jak nam powiedziano tak było. Upalnie, gorąco, słonecznie i momentami wietrznie. Będąc na wyspie nie unikniemy spotkań z podmuchami ciepłego wiatru. Temperatura w dzień osiągała spokojnie 27-28 stopni, rano i wieczorem dochodziła do około 20 stopni. Jeśli więc zastanawiacie się nam wakacjami tam końcem września lub początkiem października, możecie być spokojni. Słońca Wam nie zabraknie.

Hotel, w którym byliśmy zakwaterowani, czyli Princess of Kos**** to jeden z nielicznych hoteli na całej wyspie, który posiada zupełnie piaszczystą plażę. Jest to rzadkość, ponieważ większość plaż jest żwirkowa lub kamienista. Na naszej był jedynie piękny biały i czarny wulkaniczny piasek. Ale od początku.

Hotel w 2016 roku przeszedł gruntowny remont. Pierwsze co rzuca się w oczy po przyjechaniu tam to wszechobecna zieleń. Palmy daktylowe, równiutko przycięta zieloniutka trawa, kwiaty w kolorze fuksji, ozdobne trawy, rododendrony, bukszpany i inne krzewy.

Hotel posiada kilka różnych budynków z pokojami. O ile dobrze policzyłam to 6 niskich dwu piętrowych budynków, kilka osobnych bungalowów oraz znajdujący się przy samej plaży budynek główny. W sumie 263 pokoje, dwa baseny, tawerna i restauracja główna.

Personel bardzo miły, pomocny, zawsze uśmiechnięty i chętny do rozmowy. Pokoje sprzątane są codziennie, jest w nich czysto i bardzo przyjemnie. Podobnie wygląda teren basenów czy reszta hotelowego terenu. Nie uświadczy się tam brudnego ręcznika, papierka na ziemi czy okruszków jedzenia na stole. Dodatkową atrakcją jest możliwość przygotowywania sobie drinków samemu. Przy obu basenach znajduje się miejsce z lokalnymi alkoholami oraz dystrybutor z napojami i białym oraz czerwonym winem. Można korzystać z nich do woli. No i pozostaje jeszcze kwestia kuchni i jedzenia. A jedzenie było niesamowicie pyszne. Oprócz standardowych dań z kuchni tzw. kontynentalnej dostępne  były tez lokalne specjalności. Do woli można było zajadać się sałatka grecką, serem feta, owocami morza. Do tego oczywiście mousaka, pita, souvlaki, tzatziki, gemista, dolmades i wiele słodkich smakołyków.

Co warto zobaczyć na Kos?

Planując wycieczkę po wyspie polecam wypożyczenie quada. Koszt wynajmu z pełnym ubezpieczeniem na jeden dzień to 40 euro i do tego paliwo, które wyniosło nas 16 euro. Osobiście polecam wypożyczalnię Motorplan, która jest zaraz przy hotelu Princess of Kos. Dlaczego quady? Bo jak to na wyspie jest wiele wąskich dróg, gdzie dwa samochody mogą się nie minąć a quad zrobi to bez problemu. Nie nagrzewa się, jedzie się na nim stabilnie i bezpiecznie, ponieważ wszystkie maja obniżoną prędkość do maksymalnie 60 km/h.

Czas wypożyczenia to 12h, jednak jeśli mamy go na jeden dzień to należy go zwrócić najpóźniej do 19:30, ponieważ o 20:00 wypożyczalnia już jest zamknięta. A gdzie warto jechać ? Poniżej znajdziecie listę atrakcji, które udało nam się zwiedzić oraz tych, których niestety nie zdążyliśmy zaliczyć.

Asklepion

Starożytne ruiny Asklepionu znajdują się około 4-5 km od stolicy wyspy czyli Kos Town. Asklepion jest największym i  najważniejszym stanowiskiem archeologicznym na wyspie. Wykopaliska tutaj odnalezione ukazują historię miejsca, które w czasach swej świetności było antycznym sanatorium, które poświęcone było Eskulapowi, czyli synowi boga Apolla. Całość składa się z trzech pięter położonych na wzgórzu, z którego rozpościerają się widoki na stolice wyspy, morze oraz sąsiadującą Turcję. Pierwszy taras to rzymskie budowle z czasów I w.n.e, drugi to pozostałości po szkole medycznej a trzeci to ruiny świątyni Eskulapa z Kiparissios. Przy samych ruinach znajduje się parking oraz darmowe ( i co najważniejsze czyste) toalety. Koszt biletu to 8 euro.

Termy Embros

Termy Embros to jeden z najbardziej charakterystycznych punktów turystycznych wyspy. Jest to miejsce stworzone przez naturę i do tej pory nie zostało zmienione przez człowieka. Znajdują się około 12km od stolicy w kierunku miejscowości Agios Fokas. Po drodze można zatrzymać się na jednym z kilku punktów widokowych podziwiać klify i piękne widoki. Droga na Termy jest dość dobrze oznaczona. Na górze przy zejściu na Termy jest bezpłatny parking oraz niewielka tawerna, gdzie można napić się greckiej kawy, frappe czy świeżego soku owocowego, druga tawerna znajduje się przy samych termach. Od parkingu do term czeka nas 5 minutowy spacer kręta ścieżką w dół, pomiędzy klifami i wielkimi skalnymi ścianami.

Same termy to naturalne gorące źródło wydobywające się spod skalnej groty. Woda ta posiada wiele cennych związków i minerałów. W przedniej części plaży znajduje się niewielki basen oddzielony od można kamieniami, gdzie gorąca woda miesza się z morską. Niewątpliwie jest to doskonała metoda terapeutyczna dla wszystkich, którzy cierpią z powodu bólów mięśniowych. Wchodząc do tego źródełka czujemy się jak w jacuzzi, a to za sprawą wydobywających się z jego dna naturalnych bąbelków. Lecznicze właściwości nadaje temu miejscu także unosząca się w powietrzu siarka. Wybierając się tam koniecznie zabierzcie ze sobą buty do pływania. Chodzenie bosymi stopami po niesamowicie ostrych i rozgrzanych kamieniach nie jest specjalnie komfortowe.

Zia

Jest to niezwykle urokliwa i klimatyczna wioska położona na zboczu najwyższego szczytu wyspy jakim jest Dikeos. Wąskie uliczki, białe domki, niebieskie okiennice, winorośl pnąca się po pergolach.  Dlaczego warto tam pojechać? Z dwóch powodów. Po pierwsze znajduje się tam punkt widokowy, z którego bardzo ładnie widać wyspę. Po drugie – dla lokalnych produktów. Będąc tam warto kupić przede wszystkim syrop cynamonowy (1,5 euro) , który doskonale nadaje się do kawy, herbaty, deserów, ciast itd. Kolejnym lokalnym produktem, który można tam kupić są miody, a zwłaszcza piniowy(5,5 euro) i tymiankowy (7,50 euro) . Są to produkty regionalne, z których słynie wyspa Kos.  No i oczywiście oliwa z oliwek (2,00 euro), niesamowicie aromatyczne i smaczna.

Palio Pyli

Opuszczone domy, gruzowisko, kamienie i wiatr hulający w pozostałościach domostw. Tak w skrócie można powiedzieć o tym, czym jest wioska Palio Pyli. W 1830r wioskę zdziesiątkowała epidemia cholery. Ludność, która została uciekała bądź na niziny bądź w góry zostawiając swoje domy i cały dobytek na pastwę losu. Dzisiaj w wiosce zachowały się tylko resztki domów, w które wrastają drzewa i ciernie, pojedyncze ściany oraz obejścia. Będąc tam na pewno warto pospacerować pomiędzy domami by poczuć klimat tej wioski. Drugą możliwością jest zwiedzanie ruin zamku znajdujących się na jednym ze wzgórz.

My wybraliśmy się jednak do schowanej na wzgórzu na tawerny Oria. Aby móc do niej trafić należy kierować się na lewo od wejścia na ruiny. Po kilku metrach zauważymy maleńki znak informujący o tym, że do tawerny mamy tylko 200m, ale pod górę.

Lekki górski szlak można pokonać w 15 minut. Sama tawerna to kilka stolików ustawionych na tarasie widokowym. Siadamy, zamawiamy lokalny przysmak czyli jogurt z miodem piniowym i daktylami oraz frappe i delektujemy się pięknymi widokami. Idealne zakończenie całodziennej wycieczki.

Co warto, a czego nie udało nam zobaczyć? Na pewno cały przylądek Kefalos, Pawi Las w Place, Ogrody Hipokratesa oraz Twierdzę Antimachia. Miejsca te są zdecydowanie warte zobaczenia, zarówno ze względów historycznych jak i widokowych. Wycieczka ta zajęła nam praktycznie cały dzień, ponieważ w wypożyczalni byliśmy o 19:45. Przy zwrocie quadów nie było najmniejszych problemów. Dodatkowo od właściciela wypożyczalni dostaliśmy darmowego drinka, czyli ouzo z lodem w pobliskiej tawernie. Dzień minął szybko ale niesamowicie przyjemnie. W następnym wpisie przeniesiemy się poza granice Grecji i Europy, bo pospacerujemy po tureckim Saint Tropez czyli Bodrum.

Zapraszam!

 

 

Written by

2 comments / Add your comment below

Dodaj komentarz