Czeska Szwajcaria – spływ rzeką Kamienicą i Prawczańska Brama

Witajcie.

Jest to pierwszy wpis z nowej kategorii Podróże.  Mam do niego jakiś szczególny sentyment głównie ze względu na to, że po pierwsze były to nasze wspólne wakacje, a po drugie, że był to mój naprawdę udany urlop. Raczej preferujemy tzw. „wyjazdy na własną rękę” kiedy po prostu bierzemy mapę, zeszyt, długopis i planujemy naszą podróż. Tym razem skończyło się inaczej. Na wakacje wybraliśmy się z biurem podróży „Tęcza” z Bielska Białej – podsyłam stronę www 🙂 Gorąco możemy polecić to biuro – bardzo sympatyczna obsługa, profesjonalna Pani przewodnik z ogromną wiedzą i doświadczeniem oraz niezwykle pomocna, dobrze zorganizowany czas bez biegania i zbyt długich przerw. Wycieczka trwała 4 dni a mieliśmy wrażenie, że zobaczyliśmy tyle co bylibyśmy tam tydzień, a nie zmęczyło nas to w ogóle.

Ale wracając do tematu, czyli Czeskiej Szwajcarii. Skąd wzięła się tam nazwa? Ano stąd, że gdy młodzi adepci szwajcarskich szkół plastycznych przyjeżdżali w te rejony by pracować nad swym warsztatem tak zachwycali się tym miejscem, iż stwierdzili, że czują się tutaj jak w domu. I tak te tereny nazwano Czeską Szwajcarią.  Jest to teren położony na styku granic Polski, Niemiec i Czech.Bardzo niepozornie ukryta, dzika kraina wspaniałych krajobrazów – jedna z najpiękniejszych w Czechach i wyjątkowa na skalę europejską. W tym miejscu, między Sudetami i Rudawami przebija się Łaba, która wydrążyła w piaskowcowym dnie pradawnego morza kanion o głębokości sięgającej 300 m. Wzdłuż niego ciągną się płaskowyże poorane głębokimi jarami dzikich potoków i porośnięte lasami, pełne fantastycznych form skalnych: bram, iglic, baszt, pionowych ścian, tarasów i labiryntów. Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy od spaceru niezwykle majestatycznym przełomem rzeki Kamienicy od wsi Mezná. Jest to kilkukilometrowy odcinek wijącej się i ocienionej drogi. Nie odczuwa się tam upałów, jest przyjemnie chłodno. Świetne miejsce na spacer.Niesamowite wrażenie sprawiają wielkie głazy leżące w korycie rzeki oraz skalne tunele, przez które kilka razy należy przejść.

Po pewnym czasie ( spacer trwa ok 2 godzin) doszliśmy do miejsca gdzie wsiedliśmy się na łódki i kolejny odcinek rzeki pokonaliśmy wodą. Cena to około 140 Kĉ za bilet normalny oraz 70 Kĉ za ulgowy. Wspaniały spływ umilił nam bardzo sympatyczny i wesoły flisak opowiadając różne ciekawe anegdoty oraz kawały. Spływ odbywa się wielkim skalnym wąwozem i trwa około 20 minut.

Po zakończeniu spływu czekał nas jeszcze kolejny spacer (ok 1 godziny czasu) urokliwym i ocienionym szlakiem do miejscowości Hřensko. Gdy dotarliśmy na miejsce zjedliśmy nasze czeskie śniadanie, czyli czeskie parówki, pasztet i bułeczki 🙂

Kolejny etapem naszego zwiedzania Czeskiej Szwajcarii, była Pravčická brána (Prawczańska Brama). Podejście na szczyt trwało chyba 2 godziny tempem spacerowym i nie sprawiło nam żadnej większej trudności. Po drodze oczywiście zrobiliśmy masę zdjęć. Droga na szczyt to po części odcinek bardzo kamienisty, a po części łagodny i delikatny. Cały czas idzie się lasem, więc jest dużo cienia i chłodu.

Kiedy doszliśmy już na miejsce naszej wędrówki pierwsze, co oboje pomyśleliśmy to WOW! Na szczycie widoki zapierają dech w piersiach. Wielki skalny most i schowane można powiedzieć pod nim Schronisko „Orle Gniazdo”.  Coś pięknego.Szybko kupiliśmy bilety (dla studentów to koszt 75 Kĉ ). Budynek zachowany jest w starym stylu, ma bardzo klimatyczne wnętrza. Znajduje się tam restauracja oraz wystawa prezentująca zdjęcia Bramy w różnych porach roku oraz o różnych porach dnia. Wspaniałe ujęcia. Oczywiście jest też maleńki bar gdzie można coś przekąsić i napić się dobrego piwa ( naprawdę dobrego 🙂 ). Bramę można podziwiać z różnych tarasów widokowych usytuowanych na skałach nieopodal.

Ostatnim punktem naszej wycieczki była bardzo ciekawa formacja bazaltowa zwana Pańską Skałą. Jest to niewielka formacja usytuowana praktycznie w centrum niewielkiego miasteczka. Bazalt, który nie został wypiętrzony w trakcie ruchów tektonicznych utworzył tę skałę, która wygląda jak tysiące małych kredek wystających z ziemi.

W ten sposób zakończył się nasz pierwszy dzień wycieczki. Wracając autokarem do hotelu nie mogliśmy się doczekać już kolejnego 🙂 Gdybym miała podsumować tę część wyjazdu powiedziałabym, że była bardzo udana. Wspaniałe widoki, lekki chłód, cień podczas spaceru i ciągły kontakt z naturą. Uważam, że to świetny sposób na taką prawdziwą odskocznię od miasta i jego zgiełku.

 

Written by

Dodaj komentarz